Cały świat utlenia się. Metale pokrywają się patyną i rdzą, tłuszcze jełczeją, utleniają się witaminy. Taki sam proces zachodzi w nas. Wdychamy tlen z powietrzem, krew rozprowadza go do komórek, a tam dochodzi do kontrolownego utleniania, z którego powstaje energia.
Po tym wszystkim zostaje woda. Ale nie tylko. Pojawiają się także cząsteczki nadtlenku wodoru i rodniki wodorotlenkowe. Zawierają one atom tlenu z jednym wolnym elektronem, który gwałtownie poszukuje pary.
I to są właśnie te słynne wolne rodniki. Pchane chemicznym imperatywem kategorycznym przyczepiają się do wszystkiego co napotkają na swojej drodze. I stąd są groźne, bo reagują z białkami, niszczą błony komórkowe, uszkadzają kwasy nukleinowe – RNA i DNA, utleniają lipidy.
Brzmi złowrogo, ale to naturalny proces, który organizm może kontrolować! Kiedy jesteśmy zdrowi i w pełni sił, cały zastęp enzymów oraz antyutleniaczy trzyma wolne rodniki w szachu i likwiduje ich nadmiar. Naprawia też na bieżąco wszelkie uszkodzenia, jeśli rozbójnikom udaje się je wyrządzić.
Comments
Leave a comment Trackback